To ma sens by Wamka
← Wróć do artykułów

A jeśli nie zdążę?

O przemijaniu, niewykorzystanych możliwościach i lęku przed życiem, którego nie przeżyliśmy.

Masz poczucie, że życie ucieka, a Ty nie zdążysz? Zobacz, skąd bierze się lęk przed przemijaniem i jak spojrzeć na niewykorzystane możliwości.

Przychodzi czas, kiedy zaczynamy inaczej myśleć o przyszłości. Jeszcze niedawno wydawało nam się, że większość ważnych rzeczy dopiero przed nami. Mieliśmy poczucie, że zawsze będzie odpowiedni moment, żeby coś zmienić, gdzieś pojechać, nauczyć się czegoś nowego albo zrealizować plany, które od dawna odkładamy.

A później, często zupełnie nieoczekiwanie, zaczynamy dostrzegać, jak szybko mijają kolejne lata. Dzieci dorastają, rodzice się starzeją, znajomi podejmują nowe decyzje, a niektóre możliwości, które kiedyś wydawały się oczywiste, stają się coraz trudniej dostępne.

Nie musi wydarzyć się nic szczególnego, żeby pojawiła się taka refleksja. Czasami wystarczy odnalezione zdjęcie, rozmowa z kimś niewidzianym od lat albo uświadomienie sobie, ile czasu minęło od wydarzenia, które w naszej pamięci wciąż pozostaje bardzo żywe.

Zaczynamy wtedy zastanawiać się nie tylko nad tym, co jeszcze chcielibyśmy zrobić, ale również nad tym, czego być może już nie zdążymy doświadczyć.

Kiedy przyszłość przestaje wydawać się nieograniczona

W młodości rzadko zastanawiamy się nad tym, że podejmując określone decyzje, jednocześnie rezygnujemy z innych możliwości. Nawet jeśli wybieramy konkretną drogę zawodową, miejsce zamieszkania czy sposób życia, często towarzyszy nam przekonanie, że w razie potrzeby zawsze będziemy mogli zacząć od nowa.

Z wiekiem coraz wyraźniej dostrzegamy, że niektóre decyzje mają konsekwencje, których nie da się całkowicie odwrócić. Nie oznacza to, że przestajemy mieć wpływ na swoje życie, ale zaczynamy inaczej oceniać dostępny czas, własne możliwości i znaczenie podejmowanych wyborów.

Dla części osób taka świadomość staje się impulsem do zmian. Zaczynają bardziej świadomie decydować, na co chcą przeznaczać swoją energię, z kim spędzać czas i które sprawy rzeczywiście mają dla nich znaczenie.

U innych pojawia się przede wszystkim niepokój. Towarzyszy mu wrażenie, że życie toczy się zbyt szybko, a oni nie nadążają za tym wszystkim, czego chcieliby jeszcze doświadczyć.

Czasami trudno nawet określić, czego dokładnie dotyczy ten lęk. Nie zawsze chodzi o konkretne niezrealizowane marzenie. Niekiedy jest to bardziej ogólne poczucie, że powinniśmy być w innym miejscu, mieć za sobą więcej doświadczeń albo prowadzić życie, które w większym stopniu odpowiada naszym wyobrażeniom.

W takich momentach zaczynamy porównywać nie tylko własne życie z życiem innych ludzi, ale również z jego wyobrażonymi wersjami.

Życie, które mogło wyglądać inaczej

Prawie każdy człowiek potrafi wskazać decyzje, które z dzisiejszej perspektywy podjąłby inaczej. Być może chodzi o relację, w której pozostał zbyt długo, pracę, której nie odważył się zmienić, albo okazję, z której nie skorzystał, ponieważ obawiał się niepowodzenia.

Zdarza się, że wracamy do takich sytuacji i zastanawiamy się, jak wyglądałoby nasze życie, gdybyśmy wtedy postąpili inaczej.

W psychologii takie rozważania określa się mianem myślenia kontrfaktycznego. Polega ono na wyobrażaniu sobie alternatywnego przebiegu wydarzeń, które już miały miejsce. Może pomagać nam wyciągać wnioski z doświadczeń, ale bywa również źródłem żalu i poczucia straty.

Szczególnie wtedy, gdy zaczynamy porównywać rzeczywiste życie z wyobrażoną wersją, w której wszystko potoczyło się lepiej.

Warto zauważyć, że tworząc takie alternatywne historie, zwykle koncentrujemy się na możliwościach, które moglibyśmy zyskać. Znacznie rzadziej uwzględniamy trudności, jakie mogłyby się pojawić, albo rzeczy, z których musielibyśmy wówczas zrezygnować.

Możemy wyobrażać sobie, że wcześniejsza zmiana pracy przyniosłaby większą satysfakcję, nie wiedząc, jakie inne konsekwencje miałaby ta decyzja. Możemy żałować zakończonej relacji, pamiętając przede wszystkim jej dobre momenty. Możemy też zastanawiać się nad życiem, którego nigdy nie wybraliśmy, przypisując mu cechy, których nie mieliśmy okazji zweryfikować.

Do tego dochodzi jeszcze jeden ważny aspekt. Oceniając dawne decyzje, korzystamy z wiedzy i doświadczenia, które zdobyliśmy dopiero później.

Dzisiaj możemy znacznie lepiej rozumieć własne potrzeby, rozpoznawać niekorzystne sytuacje i przewidywać konsekwencje różnych wyborów. Nie oznacza to jednak, że mieliśmy takie same możliwości kilkanaście lat temu.

Zrozumienie tego nie musi prowadzić do usprawiedliwiania wszystkich dawnych decyzji. Pozwala natomiast spojrzeć na siebie z większą świadomością okoliczności, w jakich były podejmowane.

Kiedy próbujemy nadrobić życie

Świadomość upływającego czasu może sprawić, że zaczynamy intensywniej poszukiwać nowych doświadczeń. Chcemy więcej podróżować, rozwijać zainteresowania, spotykać się z ludźmi, korzystać z możliwości, które wcześniej odkładaliśmy.

Samo w sobie nie jest to niczym niepokojącym. Przeciwnie, dostrzeżenie własnych potrzeb i gotowość do zmian mogą być ważnym elementem bardziej satysfakcjonującego życia.

Trudność pojawia się wtedy, gdy za naszymi działaniami zaczyna stać przede wszystkim obawa, że coś nas ominie.

Wówczas nawet przyjemne doświadczenia mogą stopniowo stawać się kolejnymi zadaniami do wykonania. Wolny weekend powinien być dobrze wykorzystany, urlop pełen atrakcji, a czas spędzony z bliskimi wyjątkowy i wartościowy. Zaczynamy oczekiwać od siebie, że będziemy nieustannie korzystać z życia, ponieważ każda niewykorzystana okazja wydaje się stratą.

Paradoksalnie taka postawa może utrudniać odczuwanie satysfakcji.

Kiedy jesteśmy skoncentrowani na tym, czego jeszcze nie zrobiliśmy, trudniej zauważyć znaczenie tego, co już mamy. Nawet podczas przyjemnego spotkania czy długo wyczekiwanego wyjazdu możemy zastanawiać się, czy nie powinniśmy robić czegoś więcej, inaczej albo bardziej intensywnie.

Współczesna kultura dodatkowo wzmacnia przekonanie, że dobre życie powinno być wypełnione doświadczeniami, osiągnięciami i nieustannym rozwojem. Obserwując wybrane fragmenty życia innych ludzi, łatwo dojść do wniosku, że sami wykorzystujemy swoje możliwości w niewystarczającym stopniu.

Tymczasem nasze zasoby są ograniczone. Nie możemy jednocześnie realizować wszystkich zainteresowań, rozwijać każdej umiejętności, podróżować do wszystkich miejsc i uczestniczyć we wszystkim, co wydaje nam się atrakcyjne.

Każdy wybór wiąże się z przeznaczeniem czasu na jedne doświadczenia kosztem innych.

Ważne staje się więc nie tylko to, z ilu możliwości korzystamy, ale również to, czy odpowiadają one naszym rzeczywistym potrzebom.

Co właściwie oznacza dobrze przeżyte życie?

Kiedy zastanawiamy się nad tym, czy zdążymy zrealizować wszystkie plany, często zakładamy, że istnieje jakiś określony sposób właściwego wykorzystania życia.

Powinniśmy osiągnąć odpowiedni poziom zawodowy, stworzyć satysfakcjonujące relacje, zadbać o rozwój, podróżować, mieć zainteresowania, a przy tym znaleźć czas na odpoczynek i codzienne przyjemności.

Problem polega na tym, że takie wyobrażenie może zawierać więcej oczekiwań, niż jesteśmy w stanie spełnić.

Nie wszystkie nasze pragnienia mają też jednakowe znaczenie. Część wynika z osobistych wartości i rzeczywistych potrzeb. Inne kształtują się pod wpływem otoczenia, porównań społecznych albo przekonania, że na określonym etapie życia powinniśmy już coś osiągnąć.

Zdarza się również, że przez lata zmienia się to, co uważamy za ważne. Marzenia, które kiedyś wydawały się najistotniejsze, mogą stopniowo tracić znaczenie. Pojawiają się nowe potrzeby, inne zainteresowania i odmienne wyobrażenia o satysfakcjonującej codzienności.

Nie musi to oznaczać, że z czegoś zrezygnowaliśmy albo nie wykorzystaliśmy swojego potencjału. Czasami po prostu staliśmy się innymi ludźmi niż ci, którymi byliśmy kilka czy kilkanaście lat wcześniej.

Warto więc od czasu do czasu przyjrzeć się własnym planom i sprawdzić, czy nadal rzeczywiście chcemy je realizować. Być może niektóre pozostają na naszej liście wyłącznie dlatego, że kiedyś uznaliśmy je za ważne i nigdy nie zastanowiliśmy się nad tym ponownie.

To ma sens

Lęk związany z przemijaniem jest częścią ludzkiego doświadczenia. Świadomość ograniczonego czasu może wywoływać smutek, niepokój i żal związany z tym, co bezpowrotnie minęło. Jednocześnie potrafi skłaniać do refleksji nad własnymi wyborami i nad tym, jak chcemy przeżywać kolejne lata.

Nie zawsze jesteśmy w stanie pozbyć się poczucia straty dotyczącego niewykorzystanych możliwości. Niektóre decyzje rzeczywiście zamknęły przed nami określone drogi. Niektórych doświadczeń nie da się już powtórzyć, a pewne etapy życia pozostają wyłącznie wspomnieniem.

Warto pozwolić sobie również na związane z tym emocje, zamiast natychmiast próbować zastąpić je nowymi planami.

Jednocześnie dobrze pamiętać, że świadomość przemijania nie musi oznaczać konieczności ciągłego pośpiechu. Możemy potraktować ją jako okazję do bardziej świadomego przyglądania się temu, co rzeczywiście jest dla nas ważne.

Być może od dawna odkładamy rozmowę z bliską osobą, ponieważ zawsze pojawia się coś pilniejszego. Może chcielibyśmy wrócić do zainteresowania, na które przestaliśmy znajdować czas. A może najbardziej potrzebujemy spokojniejszej codzienności, w której nie wszystko musi prowadzić do kolejnego osiągnięcia.

Nie musimy realizować wszystkich możliwych scenariuszy, żeby nasze życie miało wartość.

Możemy natomiast stopniowo uczyć się podejmowania decyzji, które w większym stopniu odpowiadają temu, kim jesteśmy dzisiaj.

Bo choć nie mamy wpływu na to, ile czasu już minęło, nadal możemy decydować, jakie znaczenie nadamy temu, który pozostaje przed nami.

Anna Wamka
Autorka

Anna Wamka

Psycholog, certyfikowana psychoterapeutka poznawczo-behawioralna (CBT, certyfikat PTTPB nr 1053) i seksuolog. Pracuje z osobami dorosłymi. W relacji terapeutycznej stawia na zaufanie, akceptację i szacunek dla indywidualnej historii człowieka.