Są relacje, w których znacznie więcej czasu poświęcamy na zastanawianie się, co druga osoba do nas czuje, niż na przyglądanie się własnym uczuciom. Czekamy na wiadomość, analizujemy zachowania, próbujemy zrozumieć zmiany w sposobie komunikowania się. Jednego dnia jesteśmy spokojni, bo ktoś okazuje nam zainteresowanie, a następnego zaczynamy wątpić we wszystko, ponieważ kontakt stał się rzadszy albo mniej serdeczny.
Z czasem trudno już nawet powiedzieć, czy nadal chodzi o poznawanie drugiego człowieka, czy bardziej o potrzebę uzyskania od niego potwierdzenia, że jesteśmy kimś ważnym, interesującym, wartym zaangażowania.
I właśnie w takich momentach warto przyjrzeć się temu, co dzieje się z nami w relacji, w której tak bardzo pragniemy zostać wybrani.
Kiedy czyjeś zainteresowanie zaczyna znaczyć zbyt wiele
Wyobraź sobie znajomość, która od początku budzi w Tobie sporo emocji. Jest zainteresowanie, przyjemność ze wspólnie spędzanego czasu, może nawet poczucie wyjątkowego porozumienia. Nie wszystko jest jednak jasne. Druga osoba raz wydaje się bardzo zaangażowana, innym razem wycofana. Nie wiesz do końca, czego chce, a próby wyjaśnienia sytuacji nie przynoszą jednoznacznych odpowiedzi.
Początkowo próbujesz zachować dystans. Z czasem jednak zauważasz, że coraz więcej Twojego samopoczucia zależy od tego, jak przebiega kontakt. Wiadomość potrafi poprawić Ci humor na cały dzień, jej brak wywołuje niepokój. Wracasz myślami do ostatniego spotkania, zastanawiasz się, czy powiedziałeś coś niewłaściwego, czy mogłeś zachować się inaczej.
Niepewność w relacjach jest czymś naturalnym, szczególnie na początku znajomości. Nie każda osoba okazuje uczucia w podobny sposób, nie wszyscy też w jednakowym tempie podejmujemy decyzje dotyczące zaangażowania. Problem zaczyna pojawiać się wtedy, gdy stopniowo przestajesz interesować się tym, co sam czujesz i czego potrzebujesz, ponieważ całą uwagę kierujesz na odczytywanie intencji drugiego człowieka.
Możesz nawet nie zauważyć, kiedy pytanie „Czy ja chcę być z tą osobą?” zostaje zastąpione innym: „Co zrobić, żeby ona chciała być ze mną?”.
Dlaczego tak bardzo potrzebujemy być wybrani?
Pragnienie bliskości, akceptacji i wzajemności należy do podstawowych ludzkich potrzeb. Chcemy wiedzieć, że jesteśmy dla kogoś ważni, że nasza obecność sprawia komuś przyjemność i że uczucia, które się w nas pojawiają, spotykają się z odpowiedzią. Nie ma w tym niczego niewłaściwego.
Warto jednak zastanowić się, co dzieje się wtedy, gdy czyjeś zainteresowanie zaczyna pełnić jeszcze jedną funkcję: staje się potwierdzeniem naszej wartości.
Dla osoby, która ma względnie stabilne poczucie własnej wartości, brak wzajemności może być bolesnym rozczarowaniem. Może wywoływać smutek, żal czy tęsknotę, ale nie musi podważać jej przekonania o sobie. Ktoś nie odwzajemnił uczuć, nie chciał kontynuować znajomości albo okazało się, że oczekiwania obu stron były inne.
Jeżeli jednak odrzucenie uruchamia znacznie głębsze przekonania, sytuacja może nabrać zupełnie innego znaczenia. Zamiast myśleć o niedopasowaniu, zaczynamy szukać w sobie braków. Zastanawiamy się, co jest z nami nie tak, dlaczego znowu nie okazaliśmy się wystarczająco interesujący, atrakcyjni czy ważni.
Takie reakcje mogą mieć związek z wcześniejszymi doświadczeniami, w których akceptacja była niepewna, uzależniona od spełniania oczekiwań albo wymagała szczególnego starania się o uwagę. Czasem kształtują się również w późniejszych relacjach, zwłaszcza jeśli wielokrotnie doświadczaliśmy odrzucenia, zdrady czy emocjonalnej niedostępności partnera.
Nie oznacza to, że każda trudna relacja jest powtórzeniem historii z dzieciństwa. Nasze obecne zachowania są wynikiem wielu doświadczeń, a także sytuacji, w której aktualnie się znajdujemy. Samotność, niedawne rozstanie czy utrata wiary w możliwość stworzenia bliskiej relacji również mogą sprawić, że zainteresowanie konkretnej osoby nabierze dla nas szczególnego znaczenia.
Wspólnym elementem bywa jednak to, że zaczynamy szukać w decyzji drugiego człowieka odpowiedzi na pytanie, na które on właściwie nie jest w stanie odpowiedzieć: ile jestem wart?
Kiedy pragnienie bliskości oddala nas od samych siebie
W gabinecie psychoterapeutycznym można spotkać osoby, które z ogromną dokładnością potrafią opowiedzieć o zachowaniach partnera, jego trudnościach, wcześniejszych doświadczeniach i możliwych powodach wycofania. Znają niemal wszystkie okoliczności, które mogły wpłynąć na jego postępowanie. Znacznie trudniej przychodzi im natomiast odpowiedź na pytanie, jak same czują się w tej relacji.
Niekiedy okazuje się, że od dłuższego czasu doświadczają napięcia, niepewności, rozczarowania czy samotności, ale nie nadają tym uczuciom większego znaczenia. Zdecydowanie ważniejsze wydaje im się zrozumienie drugiej osoby i znalezienie sposobu na utrzymanie jej zainteresowania.
Zaczynają więc dostosowywać swoje zachowanie. Rezygnują z rozmów, które mogłyby wywołać niezadowolenie, nie mówią o potrzebach, które mogłyby zostać uznane za zbyt duże, tłumaczą kolejne sytuacje sprawiające im przykrość. Czasami zgadzają się na warunki znajomości, których w innych okolicznościach wcale by nie zaakceptowały.
Warto przy tym odróżnić naturalną gotowość do kompromisu od stopniowego rezygnowania z siebie. Każda relacja wymaga uwzględniania potrzeb drugiej strony, a niepewność czy przejściowe trudności nie muszą świadczyć o jej złej jakości. Istotne jest jednak to, czy obie osoby mają przestrzeń, by wyrażać swoje oczekiwania i wspólnie decydować o kształcie znajomości.
Jeśli przez większość czasu zastanawiasz się, jak nie stracić drugiego człowieka, może zabraknąć Ci miejsca na sprawdzenie, czy ta relacja rzeczywiście daje Ci to, czego potrzebujesz.
Co ciekawe, czasami dopiero uzyskanie upragnionego zainteresowania pozwala dostrzec, że osoba, o którą tak długo zabiegaliśmy, wcale nie jest kimś, z kim chcielibyśmy budować bliskość. Kiedy znika niepewność, a wraz z nią potrzeba udowadniania własnej wartości, możemy zobaczyć relację z zupełnie innej perspektywy.
To ma sens
Jeżeli przez długi czas doświadczałeś relacji, w których o bliskość trzeba było zabiegać, zainteresowanie drugiego człowieka może mieć dla Ciebie szczególne znaczenie. Może przynosić ulgę, poczucie bezpieczeństwa, a czasem nadzieję, że tym razem uda się stworzyć coś trwałego.
Warto jednak pamiętać, że czyjaś gotowość do budowania relacji zależy od znacznie większej liczby czynników niż Twoje osobiste cechy. Ludzie różnią się potrzebami, oczekiwaniami, możliwościami emocjonalnymi i momentem życia, w którym się znajdują. Brak wzajemności nie jest obiektywną oceną Twojej wartości.
Nie musisz rezygnować z pragnienia bycia kochanym ani przekonywać siebie, że odrzucenie nie powinno boleć. Możesz natomiast zacząć zwracać większą uwagę na własne doświadczenie w relacji.
Zastanowić się, czy dobrze czujesz się w obecności tej osoby, czy możesz być przy niej swobodny, czy Twoje potrzeby są zauważane i czy zainteresowanie, które okazujesz, spotyka się z wzajemnością.
W relacjach nie jesteśmy przecież wyłącznie osobami, które czekają na czyjąś decyzję. Mamy własne uczucia, potrzeby, granice i prawo do wyboru.
A świadomość tego może zmienić znacznie więcej niż kolejna próba przekonania kogoś, żeby nas pokochał.

