To ma sens by Wamka
← Wróć do artykułów

Między nami.

Nieufność też ma swoją historię.

Ktoś długo nie odpisuje, a Ty dopowiadasz najgorsze? Przyjrzyj się nieufności w relacjach i zobacz, jak odróżnić fakty od obaw.

Wiadomość została przeczytana. Odpowiedzi nie ma. Wracasz do rozmowy i sprawdzasz, czy przypadkiem nie napisałeś czegoś nie tak.

Cisza po wiadomości

Odkładasz telefon ekranem do dołu. Przecież nie będziesz sprawdzać go co minutę. Po chwili jednak sięgasz po niego znowu. Nadal nic.

„Pewnie ma zajęty dzień” — myślisz. Ale zaraz pojawia się inna wersja: może powiedziałeś za dużo? Może ten żart zabrzmiał inaczej, niż chciałeś? Czytasz własną wiadomość jeszcze raz. Teraz niemal każde słowo wydaje się podejrzane.

Na ekranie niewiele się wydarzyło. W Tobie — całkiem sporo. Rozmowa, która miała skończyć się na kilku zdaniach, zajmuje Ci resztę popołudnia. Trudno wrócić do tego, co robiłeś wcześniej.

Można wtedy powiedzieć sobie: „Przesadzasz”. Tylko że od tego zwykle nie robi się lżej. Spróbujmy więc przez chwilę przyjrzeć się tej reakcji, zanim ją ocenimy.

Historia, którą dopowiadamy

„Nie odpisał” i „Nie jestem dla niego ważny” to dwa różne zdania. Pierwsze opisuje to, co wiesz. Drugie jest znaczeniem, które nadajesz ciszy. W tej jednej chwili mogą brzmieć jak dokładnie to samo.

Być może dobrze znasz czekanie na czyjąś uwagę. Może w jakiejś relacji trzeba było uważnie odczytywać ton głosu, minę albo długość milczenia. Może zdarzało się, że bliskość znikała bez wyjaśnienia. To są możliwe historie — nie gotowa odpowiedź na pytanie o Twoją.

Jest też dzisiejsza relacja. Jeśli ktoś wielokrotnie nie dotrzymuje słowa, wycofuje się albo zostawia ważne sprawy bez odpowiedzi, Twoje wątpliwości mogą dotyczyć tego, co rzeczywiście dzieje się między Wami. Warto zostawić miejsce również na tę możliwość.

Nie chodzi więc o przekonanie siebie, że wszystko jest w porządku. Chodzi o ciekawość: na co właśnie reaguję? Na tę jedną wiadomość, na coś znajomego z przeszłości, a może na jedno i drugie?

Nie każda cisza oznacza odrzucenie.

Kiedy czujność zaczyna męczyć

Wysyłasz kolejną wiadomość. Albo przeciwnie: postanawiasz już nie pisać. Gdy odpowiedź w końcu przychodzi, udajesz, że wcale na nią nie czekałeś. Na zewnątrz te reakcje wyglądają różnie. W środku może kryć się to samo pytanie: „Czy nadal jestem dla Ciebie ważny?”.

W tym czasie znika coś z Twojego dnia. Rozmowa z przyjacielem toczy się obok. Książka leży otwarta na tej samej stronie. Zamiast odpoczywać, układasz w głowie wyjaśnienia i odpowiedzi na zdania, których nikt jeszcze nie wypowiedział.

Czasem najtrudniej przyznać, że po prostu zależy Ci na tej osobie. Łatwiej sprawdzać, wycofać się albo zrobić się chłodnym niż powiedzieć: „Ta cisza była dla mnie trudna”.

Zrozumienie własnej reakcji nie odbiera znaczenia temu, czego potrzebujesz w relacji. Można jednocześnie przyglądać się swojemu lękowi i chcieć od drugiej osoby większej jasności.

To ma sens

Nie musisz wybierać między „mogę ufać wszystkim” a „nie mogę ufać nikomu”. Zaufanie może powstawać w małych, konkretnych doświadczeniach: w dotrzymanej obietnicy, wyjaśnionej ciszy, rozmowie, w której jest miejsce także na to, co niewygodne.

Na początek możesz wrócić do tej jednej chwili z telefonem. Co wiedziałeś wtedy na pewno? Czego się obawiałeś? Co chciałeś usłyszeć od drugiej osoby — i czy zdołałeś to powiedzieć?

Odpowiedzi nie muszą pojawić się od razu. Być może dziś wystarczy zauważyć, jak szybko od „jeszcze nie odpisał” przeszedłeś do opowieści o własnej wartości.

To, co czujesz, zasługuje na uwagę. A historia, którą dopowiadasz, zasługuje na sprawdzenie. Między jednym a drugim może pojawić się trochę więcej miejsca na Ciebie — i na człowieka po drugiej stronie rozmowy.

Do dalszej lektury: NHS — jak przyglądać się myślom i sprawdzać ich trafność (materiał w języku angielskim).

Anna Wamka
Autorka

Anna Wamka

Psycholog, certyfikowana psychoterapeutka poznawczo-behawioralna (CBT, certyfikat PTTPB nr 1053) i seksuolog. Pracuje z osobami dorosłymi. W relacji terapeutycznej stawia na zaufanie, akceptację i szacunek dla indywidualnej historii człowieka.