To ma sens by Wamka
← Wróć do artykułów

To było po coś.

To, co dziś Ci szkodzi, mogło kiedyś Cię chronić.

Mówisz „nic się nie stało”, choć coś Cię zabolało? Zobacz, jak przyglądać się dawnym schematom i robić miejsce na własne potrzeby oraz granice.

„Nic się nie stało” — odpowiadasz, zanim zdążysz sprawdzić, czy naprawdę tak czujesz.

Zdanie, które przychodzi automatycznie

Rozmowa toczy się dalej. Ktoś zmienia temat, ktoś się uśmiecha. Dopiero później wracasz myślami do tego jednego zdania. Teraz wiesz, że jednak Cię zabolało. Wtedy trudno było to powiedzieć.

Zastanawiasz się: dlaczego znowu tak zrobiłem? Przecież obiecywałem sobie, że następnym razem zareaguję inaczej. W tej chwili łatwo uznać własną reakcję za słabość. Spróbujmy jednak zatrzymać się przed tą oceną.

Czy „nic się nie stało” miało szybko zakończyć niezręczną rozmowę? Uchronić Cię przed czyjąś złością? Sprawić, że druga osoba nie poczuje się źle? Ta sama odpowiedź może pełnić różne funkcje. Warto sprawdzić, jak było właśnie u Ciebie.

Co ten sposób reagowania kiedyś dawał?

Może pamiętasz sytuacje, w których sprzeciw prowadził do kłótni, a przemilczenie pozwalało jej uniknąć. Może łatwiej było należeć do grupy, kiedy nie zgłaszałeś własnych potrzeb. Może taki sposób rozmowy poznałeś znacznie później, w pracy lub w dorosłej relacji.

To są możliwości, nie rozpoznanie Twojej historii. Nie każdy nawyk ma źródło w dzieciństwie i nie za każdą trudnością kryje się jedno wydarzenie, które wszystko wyjaśnia. Na nasze reakcje wpływają także obecne warunki, doświadczenia z różnych relacji i to, jak wiele mamy dziś sił.

Pytanie „przed czym mnie to chroniło?” może pomóc spojrzeć na siebie z większą ciekawością. Obok niego potrzebne jest jednak kolejne: czy dzisiaj ten sposób nadal mi służy?

Możesz rozumieć, skąd bierze się Twoja reakcja, i jednocześnie chcieć reagować inaczej.

Kiedy dawna odpowiedź kosztuje za dużo

Po spotkaniu zostaje napięcie. Druga osoba sądzi, że sprawa jest zamknięta, a Ty wciąż do niej wracasz. Z zewnątrz wygląda to na zgodę. W środku może narastać żal, że znowu nie było miejsca na Twoje zdanie.

Zrozumienie tego mechanizmu nie usprawiedliwia ranienia innych ani nie zobowiązuje Cię do znoszenia krzywdzącego zachowania. Pozwala dokładniej zobaczyć, za co odpowiadasz Ty, a za co druga osoba. Jej reakcja nie jest czymś, co możesz w pełni kontrolować.

Jeśli relacja wiąże się z przemocą lub groźbami, najważniejsze jest bezpieczeństwo i wsparcie. Nie musisz sprawdzać swojej odwagi przez konfrontację. Ćwiczenie nowego sposobu rozmowy ma sens tam, gdzie możesz robić to bezpiecznie.

To ma sens

W zwykłej, bezpiecznej rozmowie możesz zacząć od niewielkiej zmiany: dać sobie czas. Zamiast natychmiastowego „wszystko dobrze” spróbować zdania: „Potrzebuję chwili, żeby zobaczyć, co o tym myślę”. To też jest odpowiedź.

Można również wrócić do rozmowy później: „Powiedziałem, że nic się nie stało, ale chcę do tego wrócić. Ten żart był dla mnie przykry. Proszę, nie żartuj w ten sposób o mnie”. Mówisz o konkretnym zdarzeniu, własnym doświadczeniu i prośbie. Nie musisz udowadniać, że masz prawo to czuć.

Druga osoba może usłyszeć to z otwartością albo zareagować inaczej, niż oczekujesz. Warto patrzeć nie tylko na jedną rozmowę, lecz także na to, czy w tej relacji jest miejsce na Twoje granice i czy są one szanowane.

Nie trzeba od razu zmieniać całego sposobu bycia. Dziś możesz zauważyć jedną automatyczną odpowiedź. Następnym razem zrobić pauzę. A jeśli samemu jest trudno, przyjrzeć się temu ze wsparciem psychoterapeuty.

Do dalszej lektury: Centre for Clinical Interventions — materiały o asertywności i wyrażaniu potrzeb (w języku angielskim).

Anna Wamka
Autorka

Anna Wamka

Psycholog, certyfikowana psychoterapeutka poznawczo-behawioralna (CBT, certyfikat PTTPB nr 1053) i seksuolog. Pracuje z osobami dorosłymi. W relacji terapeutycznej stawia na zaufanie, akceptację i szacunek dla indywidualnej historii człowieka.